Jeśli lubicie lody i jesteście miłośnikami czekolady to dziś mam coś dla Was. Pyszny wegański domowy deser, do  którego  przygotowania p...



Jeśli lubicie lody i jesteście miłośnikami czekolady to dziś mam coś dla Was. Pyszny wegański domowy deser, do którego przygotowania potrzebne są tylko dwa składniki. Wystarczy mleczko kokosowe i czekolada deserowa, aby w chwilę mieć domowe lody czekoladowe. Oczywiście możecie też dodać do nich swoje ulubione dodatki, dosłodzić według gustu lub zamienić czekoladę deserową na gorzką i dodać np. syrop klonowy, aby lody były bardziej zdrowe. 


2-składnikowe lody czekoladowe

Składniki:

200 g czekolady deserowej 
2 puszki mleczka kokosowego*

*z wysoką zawartością tłuszczu np. Z Lidla, Rossmanna lub marki Kier

Przygotowanie:

Rozdrobnij tabliczki czekolady na kostki i przełóż do miski.

Mleczko kokosowe przełóż do garnka i zagotuj, często mieszając.

Zdejmij z gazu mleko, gdy zacznie bulgotać i wlej je do miski z czekoladą. Poczekaj ok. 2 minuty i wymieszaj do uzyskania jednolitej konsystencji.

Ostygniętą masę przełóż ją do wcześniej schłodzonego pojemnika i wstaw do zamrażarki.

Gdy masa zacznie twardnieć, wyjmij ją z zamrażalnika i przełóż do miski. Następnie ubijaj na gładką masę za pomocą miksera. Ponownie przełóż masę do schłodzonego pojemnika.

Aby uzyskać jeszcze lepszą konsystencję, możesz powtórzyć proces chłodzenia i ubijania jeszcze dwa razy.

Na koniec mroź lody przez około 4 godziny.




Smacznego :)

Od zawsze byłam wielką fanką serników. Kiedyś bardzo często, gdy nachodziła mnie ochota na coś słodkiego, kupowałam gotową mieszankę, b...


Od zawsze byłam wielką fanką serników. Kiedyś bardzo często, gdy nachodziła mnie ochota na coś słodkiego, kupowałam gotową mieszankę, biszkopty, galaretkę i robiłam sernik na zimno. Po przejściu na weganizm nadal bardzo lubię desery tego typu, czy to na bazie kaszy jaglanej (przepis), tofu czy nawet ryżu (przepis). 

Dzisiejszy przepis będzie idealny dla osób, które lubią szybkie i proste desery, których przygotowanie nie wymaga mielenia, blendowania czy miksowania. Te wegański mini sernik są jednym z najprostszych deserów tego typu. Aby powstała pyszna masa serowa, która nie wymaga dodatkowego zakwaszania wystarczy podgrzać mleczko kokosowe z agarem, wymieszać z pokrojonymi truskawkami i wegańskim jogurtem naturalnym. 

Wegańskie mini serniki z truskawkami


Składniki (na 12 mini serników):

2 łyżki mąki kokosowej
2 łyżki syropu klonowego lub z agawy
2 łyżki oleju kokosowego
1 łyżka kakao
szczypta soli himalajskiej

500 g wegańskiego jogurtu naturalnego 
puszka schłodzonego mleczka kokosowego
2 łyżeczki agaru
1 laska wanilii lub 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią*
1/2 szkl cukru lub ksylitolu
250 g truskawek + kilka do ozdoby 
szczypta soli himalajskiej

Przygotowanie:

W misce dokładnie wymieszaj mąkę kokosową z olejem kokosowym, syropem, kakao oraz szczyptą soli. 

Masę na spód ciasta przełóż do lodówki na czas robienia masy serowej.

Pokrój truskawki na drobne kawałki.

Z mleka kokosowego oddziel tłuszcz kokosowy, przełóż do garnka, dodaj agar i zagotuj często mieszając. Następnie gotuj jeszcze przez ok. pół minuty (regularnie mieszając). Po wyłączeniu z gazu dodaj cukier, szczyptę soli i wanilię.

Gdy masa trochę ostygnie dodaj truskawki, jogurt naturalny i dokładnie wymieszaj.

Wyciągnij z lodówki spód ciasta i wyłóż nim silikonową formę na muffinki.*

Następnie wylej masę sernikową na spód ciasta i przełóż do lodówki na ok. 2 h.

*Jeśli nie posiadasz silikonowej formy, wyłóż foremki paskami z papieru do pieczenia. Ułatwią późniejsze wyciągniecie mini serników.





Smacznego :)

Dziś zapraszam na kolejnych ulubieńców. Tym razem będzie to zestawienie rzeczy, które wyjątkowo polubiłam w przeciągu dwóch ostatnich mie...


Dziś zapraszam na kolejnych ulubieńców. Tym razem będzie to zestawienie rzeczy, które wyjątkowo polubiłam w przeciągu dwóch ostatnich miesięcy. W maju nie nazbierało mi się za dużo rzeczy, dlatego postanowiłam połączyć ulubieńców majowych z czerwcowymi. Oprócz produktów, które opisałam poniżej muszę wspomnieć o sezonowych warzywach i owocach tj. truskawki, czereśnie, bób, fasolka szparagowa, szparagi i młoda kapusta. W przeciągu tych dwóch miesięcy odkryłam sporo nowości, które wyjątkowo przypadły mi do gustu i na pewno zostaną ze mną na dłużej. Nie ma co przedłużać zapraszam do lektury :).

Pierwszym ulubieńcem są krówki wegańskie firmy Super Krówka. Kiedyś bardzo lubiłam takie słodycze, dlatego gdy pojawiły się w Rossmannie od razu je kupiłam. Próbowałam jak na razie dwóch smaków: toffii i tych z kakao. Obydwa są przepyszne. Jeśli jeszcze nie próbowaliście to serdecznie polecam!

Drugim ulubieńcem jest również produkt firmy Super Krówka. Tym razem mam Wam do polecenia krem kakaowo-orzechowy, który na pewno przypadnie do gustu każdemu miłośnikowi czekolady. Idealny do smarowania na kanapki, do wafli czy do wyjadania łyżeczką w przypływie ochoty na coś słodkiego :).




Kolejnym produktem jest wegańska biała czekolada nugatowa firmy iChoc. Próbowałam już kilka czekolad tej firmy i żadna nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Z kolei ta czekolada ma w sobie coś wyjątkowego. Rozpływa się w ustach zostawiając drobinki prażonych orzechów. Jedna z lepszych wegańskich czekolad.




Następnym produktem jest jogurt sojowy firmy Provamel, który kupiłam w sklepie wegańskim z polecania pracownicy. Przypadł mi do gustu ze względu na dodatek zmiksowanego mango oraz konsystencje, która przypomina jogurt grecki. Jest to jeden z najlepszych jogurtów jakie jadłam.





Do ulubieńców muszę także zaliczyć tofu dostępne na hali mirowskiej. Nie dość, że jest to najtańsze tofu jakie kiedykolwiek kupiłam, to jest też najlepsze w smaku. Kupiłam trzy kostki z czego jedna została zjedzona od razu, w czasie podroży do domu. :)
Od niedawna w każdy czwartek w Galerii wypieków Lubaszka dostępny jest wegański pączek i jagodzianka. Jak na razie udało mi się kupić tylko jagodziankę, która jest pyszna i niczym nie odbiega od tej tradycyjnej. Polecam! 




Kolejnym ulubieńcem jest wegańska wuzetka dostępna w warszawskim Lokalu Dela Krem. Kilka razy próbowałam ją kupić, ale za każdym razem akurat już jej nie było. Na szczęście udało mi się ją spróbować i było warto tak długo czekać. To ciastko jest prze-py-szne! Jeśli nie próbowaliście to jak najbardziej polecam.

Przez większość maja i trochę czerwca byłam na diecie warzywno-owocowej dr. Dąbrowskiej. Podczas tej diety bardzo często jadłam pieczone jabłka z cynamonem, które zasmakowały mi na tyle, że musiały znaleźć się na tej liście. Polecam każdemu jako zdrową i pyszna przekąskę :).


Kolejnym ulubieńcem jest danie, które najbardziej zasmakowało mi na diecie dr Dąbrowskiej. Bardzo lubię leczo, ale nie spodziewałam się, że jego dietetyczna wersja również mi tak przypadnie do gustu. Jeśli jesteście ciekawi jak je robiłam to przepis jest dostępny na blogu. 




Teraz mój absolutny hit czerwca, czyli tofucznica z wegańska szynką. Przeglądając kosz z promocjami w Selgrosie dostrzegłam szynkę Polsoi w sporej przecenie. Stwierdziłam, że spróbuję zrobić z nią tofucznice i to był strzał w dziesiątkę! Jak dla mnie smakuje jak prawdziwa. Przepis dostępny jest tutaj. 



Pierwszym ulubieńcem pielęgnacyjnym jest peeling do twarzy marki Alterra z witaminą E i ekstraktem z żurawiny. Używam tego produktu od prawie dwóch miesięcy i jestem zachwycona zarówno działaniem jak i zapachem :). Bardzo polubiłam ten produkt i na pewno zostanie zemną na dłużej.



Kolejnym ulubieńcem jest peeling cukrowy do ciała marki Biolove. Świetnie spełnia swoją role, czyli ściera naskórek i wygładza skórę. Plusem tego produktu jest skład, w którym oprócz cukru znajdziemy masło shea, olej z pestek winogron, olej kokosowy i witamine E. Dodatkowo ma przepiękny zapach.


Ostatnim ulubieńcem kosmetycznym jest krem pod oczy marki Nacomi. Kupiłam go w hebe na promocji 1+1. Cieszę się, że na niego trafiłam, bo bardzo dobrze się u mnie sprawdza. Nawilża okolice oczu i minimalnie wygładza zmarszczki. Jak na razie spełnia moje wymagania co do kremu pod oczy.    


Tak jak wcześniej wspomniałam na przełomie maja i czerwca byłam na diecie Dr Dąbrowskiej. Nie jest to typowa dieta odchudzająca, a post leczniczy, którego efektem ubocznym jest zmniejszenie wagi. Mój efekt uboczny to 6 kg mniej w przeciągu miesiąca. Oprócz tego mam o wiele lepszą przemianę
materii, polepszyło mi się samopoczucie, lepiej sypiam i zmniejszył mi się trądzik. 


W maju wybrałam się z chłopakiem do kina na drugą część "Strażników Galaktyki". Pierwsza część bardzo miło wspominam, dlatego z chęcią wybrałam się na seans. Film bardzo mi się spodobał. Podobnie jak w pierwszej części nie zabrakło ciekawej fabuły, wielu zabawnych momentów, świetnych scen akcji i klimatycznego soundtracku z hitami lat osiemdziesiątych. 





Znaliście rzeczy, które znalazły się w moim zestawieniu? A może Wy okryliście niedawno coś ciekawego? Koniecznie podzielcie się tym w komentarzu :).










Niedawno wybrałam się na hale mirowską w celu kupienia tofu, które polecała Maja z kanału MayaTheBee  (vlog, w którym o nim mówi można zna...


Niedawno wybrałam się na hale mirowską w celu kupienia tofu, które polecała Maja z kanału MayaTheBee (vlog, w którym o nim mówi można znaleźć tutaj). Tofu można kupić 
od słynnego "Jezusa", u którego bardzo często robiłam zakupy nie zdając sobie sprawy z dostępności świeżego, domowego tofu. Oczywiście będąc już na hali nie mogłam wyjść tylko z produktem, który planowałam kupić. Oto co udało mi się upolować:




Pierwszym stoiskiem, który odwiedziłam była budka nr 26. Jest to stały punkt w moich zakupach na hali, bo zawsze można kupić tam tanie warzywa i owoce. Tym razem udało mi się kupić trzy sztuki awokado za 4.50 zł. Wybrałam jedno bardzo dojrzałe, które świetnie sprawdziło się na kanapkach z pomidorem. Pozostałe dwa są lekko twarde, dzięki czemu będę mogła ich użyć za kilka dni kiedy dojrzeją.


Kolejnym produktem z tego stoiska był melon Galia. W lato uwielbiam jeść melony, a te z hali mirowskiej zawsze są bardzo smaczne i orzeźwiające, dlatego bardzo lubię je tam kupować. Dodatkowo ceny melonów są na hali bardzo niskie. Za tego melona zapłaciłam jedynie złotówkę. 



Na tym samym stoisku udało mi się kupić opakowanie jasnych winogron również za złotówkę. Niestety kilka winogron było zepsutych, ale za tak niską cenę można to wybaczyć :). Pozostałe winogrona były bardzo dobre.


Kilka stoisk dalej moją uwagę przykuły brzoskwinie, na które już dawno miałam ogromną ochotę. Kosztowały jedynie 2.90 zł za kg. Za ilości na zdjęciu zapłaciłam 2.20 zł. 


Na tym samym stoisku kupiłam także dużego ogórka za 1.10 zł. Wykorzystałam go do zrobienia mizerii z jogurtem naturalnym.


Moją uwagę przykuły również pomidory malinowe, które kosztowały 3 zł za kilogram. Zawsze lubiłam tę odmianę pomidorów, ale ostatnio wyjątkowo mi smakują. Za ilość na zdjęciu zapłaciłam ok. 2 zł. 


Kilka stoisk dalej zaopatrzyłam się także żółta fasolkę szparagową. W tym roku jeszcze jej nie przygotowywałam, dlatego bardzo ucieszyłam, że nie kosztuję już 15 zł/kg. Kupiłam ok. pół kilograma i zapłaciłam za tą ilość 4.80 zł


Na stoisku 17 zaopatrzyłam się w główny powód mojej podróży na hale mirowską, czyli tofu. Zdecydowałam się na zakup trzech kostek. Bardzo lubię smak domowego tofu i mogę go jeść bez żadnych dodatków, dlatego jedna kostka została zjedzona podczas powrotu do domu :P. Jeśli chodzi o koszt i wagę tego tofu to jest to chyba najtańsze (i najlepsze) tofu jakie kiedykolwiek kupiłam. Kostki ważą od 250 do 270 g. Za trzy sztuki zapłaciłam 10.50 zł. 


Na koniec zakupów udałam się jeszcze do sklepu azjatyckiego Asia Tasty, który znajduje się na tyłach hali mirowskiej. W lodówkach zobaczyłam naturalny tempeh, a że ostatnio bardzo polubiłam ten produkt, zdecydowałam się na zakup. Za ok. 400 g zapłaciłam 11.50 zł co jest bardzo dobrą ceną. Wykorzystałam go już do kilku rzeczy i po usmażeniu jest przepyszny. 





Od dzieciństwa pamiętam, że w każdy weekend u mnie w domu na śniadanie była przyrządzana jajecznica. Podana z pomidorami i ogórkami kis...


Od dzieciństwa pamiętam, że w każdy weekend u mnie w domu na śniadanie była przyrządzana jajecznica. Podana z pomidorami i ogórkami kiszonymi była moim ulubionym śniadaniem. Dziś to tofucznica pojawia się obowiązkowo w mojej kuchni. Najczęściej wybieram wersje z cebulą i szczypiorkiem, ale od czasu do czasu sięgam bo bardziej wyszukane dodatki tj. kurki (przepis) czy suszone pomidory (przepis). Ostatnio postanowiłam jednak powrócić do tej bardziej tradycyjnej wersji, dlatego dziś mam dla Was przepis na tofucznicę z wegańską szynką.



Tofucznica z wegańską szynką


Składniki:

250 g tofu
200 g wędliny wegańskiej
3 średnie cebule
1/2 szkl. mleka roślinnego
2 łyżki płatków drożdżowych
ząbek czosnku 
1/4-1/2 łyżeczki soli czarnej
1/4 łyżeczki kurkumy
sól himalajska, pieprz
olej do smażenia
opcjonalnie: 1/2 łyżeczki ksylitolu lub cukru

Przygotowanie:


Pokrój wegańską wędlinę w kostkę i podsmaż na oleju, aż będzie zarumieniona. Następnie przełóż ją do innego naczynia. 


Pokrój cebulę na drobne kawałki i podsmaż na oleju, aż będzie miękka i zarumieniona.

Dodaj wcześniej usmażoną wędlinę do cebuli, pokrusz tofu, dodaj na patelnie i chwilę podsmaż.
Następnie dodaj płatki drożdżowe, mleko, kurkumę i smaż całość, aż mleko wyparuję.
Wyciśnij czosnek i dokładnie wymieszaj. Smaż ok. minuty.

Po tym czasie zdejmij patelnie z gazu, dodaj sól czarną i wymieszaj. Dodaj pieprz i zwykłą solą lub czarną według preferencji.


Smacznego :)



Leczo to zdecydowanie jedno z moich ulubionych letnich i jesiennych dań. Jest p roste, sycące i pyszne. Dodatkowo  z każdym dniem staje s...


Leczo to zdecydowanie jedno z moich ulubionych letnich i jesiennych dań. Jest proste, sycące i pyszne. Dodatkowo z każdym dniem staje się jeszcze smaczniejsze, dlatego najlepiej zrobić dużą porcję i przechowywać w lodówce do kilku dni. Niestety u mnie w domu łakomstwo niektórych domowników wygrywa z rozsądkiem i na następny dzień nie ma śladu po leczo. 



Dietetyczne leczo z cukinią


 
Składniki:

  • 4 papryki (u mnie trzy czerwone, jedna żółta)
  • 2 średnie cebule ok 600g
  • 1 cukinia
  • 4 pomidory
  • 1 średnie jabłko
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 szkl. wody
  • 1/2 łyżki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki majeranku
  • 1/2 łyżeczki papryki wędzonej
  • 2 liście laurowe
  • 5 kulek ziela angielskiego
  • szczypta chilli
  • pieprz, sól himalajska

  • Przygotowanie:

  • Paprykę, cukinie i cebule pokrój na kawałki, przełóż do garnka i zalej wodą. 

  • Dodaj sól, pieprz, ziele angielskie i liście laurowe. 

Zetrzyj jabłko na małych okach tarki.

  • Gotuj przez ok. 15 minut.

  • Po tym czasie dodaj resztę przypraw i gotuj jeszcze 10 minut. 

  • Następnie dodaj pokrojone pomidory i wyciśnij czosnek - gotuj do momentu zgęstnienia sosu. 



Smacznego :)

Superfoofds zazwyczaj kojarzy się nam z nasionami chia, jagodami goji czy spiruliną. Niewiele z nas wie, że superżywność nie trzeba sprow...


Superfoofds zazwyczaj kojarzy się nam z nasionami chia, jagodami goji czy spiruliną. Niewiele z nas wie, że superżywność nie trzeba sprowadzać z drugiego końca świata.
Książka "Superfood z ogrodów, łąk i lasów" autorstwa Karin Greiner jest skoncentrowana na superżywności, którą możemy znaleźć w pobliskich lasach, łąkach i polanach. Autorka przekonuję, że rośliny, które można wyhodować samemu lub znaleźć dziko rosnące są równie cenne w składniki odżywcze i minerały. Książka Karin Greiner to praktyczny przewodnik, który można nosić przy sobie podczas spacerów przez cały rok. To też książka kucharska, pozwalająca wzbogacić całoroczny jadłospis w superpotrawy z lokalnych niezwykłych roślin. Karin Greiner pokazuje, które z nich sprawdzą się jako przyprawa, które stanowią świetną podstawę smoothie, a które z powodzeniem zastąpią nudną sałatę. Dania opisane w książce nie tylko przełamią kuchenną rutynę, ale mają właściwości lecznicze: zawierają mnóstwo cennych składników, zapobiegają starzeniu, wspomagają układ odpornościowy, pomagają w detoksykacji organizmu. 


Wygląd i wydanie:


Książka "Superfood z ogrodów, łąk i lasów" jest niewielkich rozmiarów, dzięki czemu jest bardzo poręczna, zarówno przy zbiorach roślin jak i już w samej kuchni. Została wydana w miękkiej oprawie i liczy ponad 120 stron. Jest przejrzysta, zdjęcia przepisów są bardzo apetyczne i nie są przekombinowane. Autorka ciekawie podzieliła książkę na rozdziały według pór roku występowania opisanych roślin. Jedynym minusem jak dla mnie są małe zdjęcia samych roślin. 





Treść:

Już na wewnętrznej części okładki książki znajdziemy garść przydatnych informacji dotyczących pąków, kiełków czy korzeni roślin oraz zawartych w nich składnikach odżywczych. Na początkowych stronach znajduję się spis treści podzielony na pory roku. Na następnych stronach autorka opisuję czym tak naprawdę jest superżywności i dlaczego warto wybierać tę rosnącą lokalnie. We właściwej części książki znajdują się opisy każdej z roślin oraz proponowane przez autorkę dania, które można z niej przygotować. W książce można znaleźć, aż 40 przepisów z dodatkiem dzikich ziół i owoców.  Większość z nich jest wegetariańska (jest jeden przepis mięsny). Dużym plusem jest fakt, że autorka pod każdym nieroślinnym przepisem dodała w ramce wariant wegański. 
Autorka nie zapomniała też osobach na diecie bezglutenowej.




Dla kogo jest ta książka?

Książka jest idealna dla osób lubiących spędzać czas na łonie natury i zbierać grzyby czy jagody.  Osoby zainteresowane tematyką zdrowego żywienia i superfoods także polubią tę książkę, gdyż pokazuję, że nie trzeba kupować nasion chia czy owoców goji sprowadzanych z drugiego końca świata, by dostarczyć cennych składników odżywczych.  Dzięki książce można poznać właściwości, wiele dziko rosnących roślin, które wcześniej uważało się za bezwartościowe chwasty. Książka będzie też idealna dla osób ciągle poszukujących nowych smaków i doznań w kuchni. 




Podsumowując książka "Superfood z ogrodów, łąk i lasów" jest ciekawą pozycją, którą warto mieć w swoim zbiorze. Największa zaletą tej książki jest fakt, że nie jest to typowa książka kucharska zawierająca jedynie przepisy. Znajduję się w niej garści bardzo przydatnych informacji, które na pewno zaciekawią każdego pasjonata zdrowego żywienia. Warto dogłębnie zapoznać się z tematyką superżywności i poznać rodzime rośliny o cennych właściwościach.