Dziś zapraszam na kolejnych ulubieńców. W listopadzie odkryłam sporo fajnych produktów, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Byłam t...

Ulubieńcy listopada


Dziś zapraszam na kolejnych ulubieńców. W listopadzie odkryłam sporo fajnych produktów, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Byłam też w Holandii, która jest w tym miesiącu moim największym ulubieńcem. Oprócz mnogości wegańskich produktów w sklepach, które nie są dostępne w Polsce, zachwyciła mnie architektura i serdeczni ludzie. Zatem przedstawiam ulubieńców listopada:






Pierwszym ulubieńcem w tym miesiącu jest jogurt wegański "Take it veggie" z Kauflanda. Bardzo mi brakowało jogurtów, a te wegańskie były ciężko dostępne i drogie. Na szczęście niedawno w Kaufladzie, pojawaiły się te jogurty za 4.49 zł :)


Kolejnym ulubieńcem jedzeniowym jest białka sojowe a'la mięso mielone firmy Tivall. Ten produkt kupiłam w jednym z holenderskich sklepów Albert Heijn za 2.49 euro. Jadłam je z spaghetti i według mnie niczym nie różni się od tego tradycyjnego. Jest to najlepszy taki produkt jaki jadłam.

W holenderskim Albercie Heijnie udało mi się kupić Clif bara i wreszcie mogłam go spróbować. W Polsce te batony są dość drogie, a tam kosztował niecałe 1.5 euro. Baton zaciekawił mnie konsystencją i smakiem. Jest bardzo dobrą przekąską na zaspokojenie chwilowego głodu.




Kolejnymi produktami w kategorii jedzeniowej są batony Nakd. Je również kupiłam w Holandii. Wszystkie batony bardzo mi zasmakowały, są nie za słodkie z wyraźną nutą orzechową, co bardzo mi odpowiada. Są idealne jako przekąska. 





Próbowałam wielu batonów wegańskich, ale to właśnie ten najbardziej mnie zaskoczył smakiem. Dlatego kolejnym ulubieńcem z Holandii jest Trek bananowy. Jeśli lubicie owsiankę z bananem to na pewno Wam zasmakuję.



Pierwszym ulubieńcem pielęgnacyjnym jest szczotka Tangle Teezer. Bardzo długo nie byłam do niej przekonana, ale w końcu zdecydowałam się na jej zakup i jestem bardzo zadowolona. Jeśli jeszcze takiej nie posiadacie to zdecydowanie polecam. 

Kolejnym produktem jest hydrolat różany. Używam go do codziennego przemywania twarzy i uważam, że świetnie tonizuje i poprawia wygląd cery. Można też używać go schłodzonego na płatkach kosmetycznych na opuchnięte oczy. 



Ostatnim pielęgnacyjnym ulubieńcem olej z awokado. Najbardziej lubię go używać do olejowania włosów.
Wygładza je i pozostawia pełne blasku. Bardzo często nakładałam go też na twarz i tak również bardzo dobrze się sprawdza. 





Szukając opcji jedzeniowych w Hadze natrafiłam na to miejsce. Lokal jest wegetariański, ale serwują kilka wegańskich opcji. Razem z moim chłopakiem jedliśmy tam największą porcje frytek jaką widziałam oraz pizze i tosty. Wszystko było bardzo dobre, ale najbardziej przypadły mi do gustu frytki z majonezem wegańskim ze świeżą cebulą. Jeśli kiedyś będziecie w Hadze to zdecydowanie polecam!


Ostatnim ulubieńcem jest sklep wegański Terravege. Sklep ma ciekawy wystrój, jest bardzo dobrze wyposażony i jest w nim dużo produktów niedostępnych gdzie indziej. Dla mnie jednak największym plusem jest dostępność wegańskich ciast i innych wypieków.  









3 komentarze:

  1. Mam chyba identyczny Tangle Teezer, ale mnie nie zachwycił - zawsze jak zaczynam się czesać to wyskakuje mi z ręki na drugi koniec pokoju :D
    A spośród produktów spożywczych jadłam tylko jogurt z Kauflandu i z początku mi nie zasmakował szczególnie, ale teraz lubię go coraz bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :D non-stop mi wypada, ale świetnie rozczesuje splątane włosy :)

      Usuń
  2. Batoniki Nakd i Clif są genialne! Nie dziwię się, że tu się znalazły :)

    OdpowiedzUsuń